Życie pozapsychotropowe

Życie pozapsychotropowe

Nauki społeczne i humanistyczne

Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 330
Rozmiar 5,6 MB
Data premiery: 2019-01-14
Tytuł: Życie pozapsychotropowe
Autor: Neubauer Karol
Wydawnictwo: Psychoskok
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 330
Data premiery: 2019-01-14
Rok wydania: 2019
Format: MOBI
Liczba urządzeń: bez ograniczeń
Drukowanie: bez ograniczeń
Kopiowanie: bez ograniczeń
Indeks: 31424547

Mówi o swoich marzeniach i lękach. Porównałabym styl karola do jednego ze świetnych amerykańskich pisarzy – charlesa bukowskiego. Próbuje znaleźć odpowiedź na dręczące go pytania, dlaczego zachorował? czy powodem był ojciec-rozwodnik, który nienawidził matki karola, czy może babcia chora na alzheimera, z którą chłopak mieszkał przez kilkanaście lat? za namową swojej partnerki przestaje brać leki. Chłopak ląduje w szpitalu psychiatrycznym, gdzie bez cenzury opisuje panującą tam znieczulicę. bohater uchyla nam drzwi do świata, o którym raczej nie mówimy, którego nie rozumiemy i którego się boimy. Życie pozapsychotropowe Ebook. Za namową lekarza prowadzi dziennik, opisując przeżycia z dzieciństwa. Każdy dzień dla chłopaka to odkrywanie swojej koszmarnej i przerażającej świadomości. Dowiedzieć się jak działają szpitale psychiatryczne w polsce i jak zdrowe jednostki postrzegają osoby z chorobą afektywną dwubiegunową. Książka wzbudzająca wiele emocji i nakłaniająca do przemyśleń.”czyta się bardzo płynnie, czując bohatera i utożsamiając się z nim. Brawa dla autora za odwagę pokazania swojego wnętrza” katarzyna jungowska, reżyser . myśli samobójcze, wyalienowanie i depresja. choroba afektywna dwubiegunowa. kilka nieudanych terapii. tak wygląda świat 30-letniego karola. Jest to zdecydowanie świetna podstawa do napisania scenariusza, a dla mnie temat ciekawy i bardzo osobisty. Życie pozapsychotropowe Pdf. Dziewczyna bowiem utwierdza go w przekonaniu, że to one wywołały chorobę, a bez nich będzie czuł się lepiej. Na oddziale zamkniętym, groteska miesza się ze smutkiem i żalem, zupa pomidorowa jest bez pomidorów, terapia odbywa się w palarni, a leczenie polega na przymusie. czy karolowi uda się odnaleźć nadzieję, równowagę psychiczną i w miarę normalnie żyć? tekst dla osób, które chcą zagłębić się w świat osoby chorej na depresję oraz poznać mechanizmy jej działania.

Komentarze

Czytam duszkiem

Czytam duszkiem

„Życie pozapsychotropowe” Karola Neubauera to zapiski autora zmagającego się z chorobą afektywną dwubiegunową. Główny bohater prowadzi dziennik, w którym umieszcza swoje myśli i odczucia. Znajdziemy tu zwierzenia z podejmowanych prób terapii, bezowocnych wizyt u specjalistów, a także toksycznych związków. Kompozycyjnie książka składa się z dwóch części. W pierwszej przenikają się przemyślenia autora na temat przyczyn depresji, przebiegu choroby, myślach samobójczych, atakach paniki i narkotykach, którymi próbuje łagodzić drążące go ból i obojętność. Neubauer jest w swych wspomnieniach bezlitośnie autentyczny. Można nawet odnieść wrażenie, że z premedytacją nie oszczędza czytelnika, obnażając przed nim niemal natarczywie swoją psychikę i emocje. Odarte ze społeczno-kulturalnej poprawności często kłują poczucie estetyki i przełamują stereotypowe wyobrażenia o osobach cierpiących na depresję. Książka ma formę pamiętnika, pamiętnika bez dat, bo poszczególne zapiski opatrzone są kolejnymi numerami. Być może dlatego, że Karol często traci poczucie czasu, a dni potrafią mu się zlewać w chronologicznie nieistotne odcinki. Dziennik to dla niego sposób na oderwanie się od rzeczywistości i zapomnienie, ponieważ pisząc czuje się zdrowy. Z każdym kolejnym zapisem coraz głębiej wsiąkamy w świat Karola, w którym maniakalne lęki i fobie zacieśniają się wokół nas nieomal do zatracenia. Im mniej emocji w Karolu, im mniej w nim chęci do życia, im bardziej on zbliża się do katastrofy, tym bardziej w nas buzują emocje, a oddech bezwiednie skraca się i przyspiesza. Nie raz byłam już skłonna odłożyć książkę, bo przytłaczała mnie gorycz smutku Karola, jednak coś mnie w niej dalej nęciło. Może podświadomie bałam się, że robiąc pauzę utracę unikatową atmosferę? Tylko co ma powiedzieć Karol, który nie może poprosić o przerwę w życiu, bo przecież od życia nie ma przerwy? Psychoterapie zawodzą, leki nie działają, narkotyki przynoszą krótkotrwałą ulgę, życie wciąż go osacza, a on oprócz niszczycielskiej obojętności nie jest w stanie wykrzesać z siebie żadnych ludzkich uczuć… Neubauer buduje napięcie, poczucie niezrozumienia i niepohamowaną destrukcję zachodzącą w bohaterze, posługując się często krótkimi zdaniami czy wręcz równoważnikami zdań. To miejscami kowbojski styl, gdzie faktami strzela jak z colta. Fakt… Fakt… Krótkie rozwinięcie… Dodatkowo żongluje wątkami jak myślami przepychającymi się w głowie. Raz szybciej, raz wolniej, tak jak pastwiące się nad nim wewnętrzne głosy. W efekcie to my jesteśmy Karolem, a cierpienie z nas się wylewa, wykrwawiamy się z uczuć i stajemy się kłębkiem otępienia zamkniętym w kręgu samotności. Mocne wrażenia gwarantowane. Druga część to relacja z zamkniętego oddziału psychiatrycznego. Choć Karol nadal pozostaje narratorem, to dodatkowo staje się także uważnym obserwatorem nie tylko pacjentów, lecz także personelu i zdarzeń rozgrywających się na oddziale. Kontynuuje zapisy w dzienniku, jednak wyraźnie zmienia się ich charakter i poziom napięcia emocjonalnego. Jego uwaga mniej skupia się na własnej osobie a na karty trafiają pacjenci. Notatki stają się spokojniejsze, mniej chaotyczne, mniej rozpaczliwe a myśli bardziej uładzone. Neubauer świetnie oddaje rytm – wydawałoby się – nudnego dnia w szpitalu. Czas niby leniwie mija od posiłku do posiłku, od jednej dawki leków do kolejnej, a jednak obserwacja zdarzeń urozmaica grafik i wypełnia wolne chwile. Ci, którzy do tej pory w świecie zewnętrznym przyprawiali Karola o paraliżujący strach, drażnili i przerażali, w szpitalu stanowią dla niego motor napędowy. Paradoksalnie dzięki ludziom pobyt w klinice staje się znośny. Procesowi obserwacji poddany zostaje także personel szpitala funkcjonujący w oparach bezdusznych procedur i wiernie oddany idei wszechmocy zapisywanych farmaceutyków. Bez empatii, bez zainteresowania i indywidualnego podejścia do pogruchotanego chorobą człowieka. Nie wiem, na ile to zasługa pióra Neubauera, ale niejednokrotnie zastanawiałam się, gdzie przebiega delikatna granica między kliniczną rzeczywistością szpitala a czarnym humorem i kto tu właściwie zachowuje się jak wariat. „Życie pozapsychotropowe” Karola Neubauera ścina z nóg autobiograficzną szczerością. Autor funduje nam darmową możliwość wcielenia się w osobę borykającą się z chorobą afektywną dwubiegunową – taki psychologiczny big brother akcentujący depresję. W społeczeństwie panuje niska świadomość na ten depresji. Często nie uznajemy jej za chorobę, a za zwykłą wymówkę dla własnego lenistwa czy nieudacznictwa. Niewiele osób też rozumie, co przeżywa osoba cierpiąca na depresję, a w potocznym mniemaniu to schorzenie wstydliwe i dotykające wrażliwców (współczesny eufemizm na mięczaka). Nic bardziej mylnego. Może dotknąć każdego. Depresja to choroba duszy, duszy, która potrzebuje przytulenia, podczas gdy nieznośny ciężar bytu świdruje ją bez opamiętania. Mimo że książka mocno wyczerpała mnie emocjonalnie, po dziesięciokroć polecam „Życie pozapsychotropowe”.

Ovieca

Ovieca

Depresja – powszechna choroba, z której 3/4 narodu polskiego się śmieje. A tu wcale nie ma z czego się, niestety, śmiać. Człowiek wtedy jest osowiały, nie ma siły wstać z łózka, jeść czy cokolwiek robić, nie ma jakiejkolwiek motywacji, a często – gęsto ma nawet myśli samobójcze. Nikt z nas, kto tego nie przeżył na własnej skórze, nie ma nawet bladego pojęcia co wtedy może czuć osoba chora. Karol za to wie. Nasz bohater opowiada, przybliża nam co wtedy dzieje się w ludzkim umyśle. W formie dziennika / pamiętnika przybliża nam wszystkie uczucia, lęki, starcia i walki jakie musi toczyć ze sobą człowiek chory na depresje. Ile wysiłku trzeba włożyć, by móc normalnie żyć. Książka nie jest łatwa, bo przecież, która choroba jest lekka i przyjemna, prawda? Tutaj mamy pełen obraz tego, jak zachowuje się otoczenie, jak unikać złych ludzi czy też złych relacji z osobami, które uważamy za bliskie. Obszerna pozycja napisana jest przystępnym językiem, zrozumiałym dla zwykłego szaraczka. Szczegółowy obraz jaki przekazuje nam autor chwilami potrafi nieźle wstrząsnąć czy też zaskoczyć. Dodatkowo zderzamy się z wielu znaną sprawą leczenia, które wcale, a wcale nie jest adekwatne do tego co taki chory powinien otrzymać, bo przecież, jakby nie patrząc, składki są odprowadzane, a Ciebie potraktują w szpitalu gorzej jak zwierzę. Hospitalizacja, terapia, walka, która niby podjęta nie daje porządanego skutku, bo zwyczajnie w świecie jest odstawiona na odwal się. Dobra książka, porządnie skonstruowana, tematycznie trudna, ale językowo napisana lekko. Myślę, że to dobra pozycja dla każdego kto twierdzi, że jest chory na depresje i pierwsze co robi to leci nawalić się z kolegami, brzydko mówiąc. Depresja to łatwa wymówka na wszystko, a przecież to też choroba, w dodatku taka, której nie widać na pierwszy rzut oka i która jest ogromnie trudna do wyleczenia.

Edyta Giersz

Edyta Giersz

„Bóg. Istnieje? Jeśli tak, to musi mieć teraz niezły ubaw patrząc, jak nie mogę poradzić sobie z życiem.” Życie z depresją to coś niezwykle trudnego do opisania. Zastanawialiście się kiedyś jak to jest żyć pod jednym dachem z osobą, która zmaga się z depresją? Często chory nie ma siły ani ochoty na to, żeby wstać z łóżka czy choćby ugotować obiad. Bardzo ciężko jest zdrowej osobie pojąć co przeżywa osoba chora, z czym się zmaga. Depresji często towarzyszy niskie poczucie wartości, lęki, zamykanie się na bliskich i otoczenie. Tyle jesteśmy w stanie dostrzec z zewnątrz. Ale czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie co tak naprawdę czuje chory? Czy choć w minimalnym stopniu potrafimy zrozumieć z jakimi emocjami w środku walczy? Dzięki Karolowi Neubauerowi i jego książce „ Życie pozapsychotropowe” możemy dowiedzieć się jak to jest walczyć z depresją. Książka jest w formie dziennika, w którym autor przybliża nam problemy, z jakimi musiał się zmierzyć, emocje które towarzyszyły mu wykonując codzienne czynności, lęki z jakimi się zmagał, a także jaki wpływ jego stan wywarł na ludzi w jego najbliższym otoczeniu. Szczerze mówiąc, bałam się bardzo tego, że ta książka będzie dla mnie trudna w odbiorze ze względu na ciężki temat, którego dotyczy. Jak już wspomniałam wcześniej książka pisana jest w formie dziennika, i pomimo tego, że ma aż 480 stron to czyta się ją naprawdę szybko. Nie ukrywam, że musiałam co jakiś czas książkę odłożyć na bok, żeby wrócić do niej za jakiś czas. Nie jest to łatwa lektura. Podczas czytania bardzo często pojawiał się u mnie gniew, zwłaszcza kiedy czytałam o tym, w jaki sposób traktuje Karola „toksyczna” partnerka. Jej zachowanie pokazuje czytelnikom w jaki sposób nie należy postępować z osobą chorującą na depresję. Nie możemy udawać, że depresja to nic takiego. To choroba, którą musimy traktować bardzo poważnie i powinniśmy przede wszystkim być wsparciem, choć może być naprawdę ciężko. Samo zachęcanie chorego, żeby wziął się w garść powoduje u niego czasami jeszcze większą frustrację. W „Życiu pozapsychotropowym” autor pokazuje nam także, w jaki sposób działa służba zdrowia, proces hospitalizacji oraz terapie, które jak się spodziewamy – powinny pomagać chorym. Kiedy czytałam o podejściu do pacjentów na terapii, to naprawdę byłam w szoku. Terapeutka, która czeka z zegarkiem w ręku aby zakończyć zajęcia, wcale nie liczy się z tym, że ktoś potrzebuje chwili aby poświęciła swoją uwagę, aby chociaż wysłuchała problemu. Poza tym traktowanie chorych i warunki przebywania w szpitalach porównując ich do więźniów. Nic dziwnego, że po jednej czy dwóch nieudanych terapiach chory nawet nie zamierza zaczynać kolejnej, bo po prostu nie widzi w tym sensu. Na przykładzie Karola możemy też zauważyć, jak lęk manipuluje chorym. Kiedy boi się nieznajomych, tłumów ludzi w tramwaju czy nawet własnych myśli. Jak wszystko może go przerażać i jak lęk jest w stanie doprowadzić chorego na granicę. Kiedy jedyne o czym myśli to w jaki sposób zakończyć swoje życie. Niestety depresja w dalszym ciągu nie jest tematem, o którym mówi się otwarcie. Myślę niestety, dlatego że depresja może dotknąć każdego z nas, bez względu na status materialny czy społeczny. Dzięki autorowi dostajemy dużo większy obraz na ten problem i jestem pewna, że każdy kto po nią sięgnie wyciągnie z niej coś dla siebie.

Aleksandra Tłuścik

Aleksandra Tłuścik

Karol Neubauer „Życie pozapsychotropowe” Wydawnictwo Psychoskok Książka wydana w formie e-booka. >Autor dotknięty chorobą afektywną dwubiegunową oraz depresją, pokazuje nam bez owijania w bawełnę z czym boryka się na co dzień. Dzięki temu, że jest niebywale szczery, możemy dowiedzieć się jakie trudności dotykają ludzi chorych psychicznie, ile spotyka ich niezrozumienia przez otaczających ich ludzi, ale też przez samych siebie. Karol szuka przyczyny choroby, ratunku i próbując zrozumieć zmiany nastroju, które go tak często dotykają, zadaje sobie pytania: skąd to wszystko, co jest przyczyną? Itp. Szczerze i bez ściemy opisuje realia polskich szpitali psychiatrycznych i tego jak wygląda leczenie w nich. Zaczynając od podejścia lekarzy do pacjenta, a skończywszy na zupie ryżowej bez ryżu, kompocie wiśniowym bez wiśni itd. Uświadamia nam jak trudno znaleźć dobrego lekarza psychiatrę, który naprawdę będzie chciał pomóc, nie „wrzucając nas do szufladki” i tyle. Pokazuje jak ważne jest właściwe wsparcie dla osoby chorej. Nie ukrywam, że czytanie jej kosztowało mnie wiele emocji. Styl którym jest napisana, porywa do tego stopnia, że nie wiadomo kiedy, a już leci kolejna strona. Szczerość z jaką pisze Karol sprawia, że niejednokrotnie płakałam „razem z nim”; wkurzałam się na niego lub jego toksyczną partnerkę, czy jego lekarzy; śmiałam się lub byłam przerażona. Książka jest niesamowita. Wiele spraw przedstawia w zupełnie innym świetle niż widziałam do tej pory, w innych natomiast utwierdza. >Podsumowując: Karol Neubauer to niewątpliwie inteligentny człowiek, każdy kto przeczyta tę książkę z pewnością się ze mną zgodzi. Natomiast książka sama w sobie, budzi wiele emocji, dotyka trudnego tematu, jakim są choroby psychiczne i pokazuje je z zupełnie innej strony niż standardowe poradniki i podręczniki psychologiczne. Polecam ją każdemu, w celu zwiększenia świadomości dotyczącej problemów natury psychicznej. Ponieważ każdego z nas mogą one dotknąć. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok. https://www.instagram.com/siedem_usmiechow/

Anonim

Anonim

Książka inna niż wszystkie. To nie jest poradnik jak poradzić sobie z depresją, to jest dogłębne pokazanie w jakim bagnie i z jakimi problemami mierzy się osoba chora na depresję. Genialna! Na rynku nie ma takiej drugiej pozycji.

Zostaw komentarz